Forum tajemniczeopowiadania Strona Główna
RejestracjaSzukajFAQUżytkownicyGrupyGalerieZaloguj
Odcinek 11

 
Odpowiedz do tematu    Forum tajemniczeopowiadania Strona Główna » Jedna noc zmienia wszystko Zobacz poprzedni temat
Zobacz następny temat
Odcinek 11
Autor Wiadomość
Paulcia :*
Administrator
Administrator



Dołączył: 02 Cze 2006
Posty: 79
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/10
Skąd: LoS AnGeLeS

Post Odcinek 11
-Ale jest dopiero 6.00 rano. Nie można tego zrobić później??
-Niestety nie. To nie potrwa długo. Temperatura w normie.
-Bogu dzięki. Karina wszystko w porządku.
Karina była bardzo blada i spocona. Sprawiała wrażenie nieobecnej.
-Uuu 40,2. Elu zawołaj lekarza!! W krótkim czasie przy łóżku Kariny zebrało się dwóch lekarzy i dwie pielęgniarki. Nie zrozumiałam za wiele z tego co mówili. Nie czaję tego lekarskiego slangu. Zrozumiałam tylko, że jest bardzo niedobrze i… „zabieramy ją na OrIOM”. Zaczęłam się poważnie martwić o Karinę. Boże nie pozwól by coś jej się stało…
-Witaj Patrycjo:*:*
-Dzień dobry Państwu.
-I jak się czujesz??
-Już wszystko w porządku.
-Och to dobrze. Już myślałam, że może…
-Klaro nie dramatyzuj przecież nic się nie stało ani Patrycji, ani naszej wnuczce.
-Ja w cale nie dramatyzuję. Przynieśliśmy ci trochę smakołyków. Tym jedzeniem w szpitalu można się tylko struć. Mas tu też czasopisma i książkę, żeby ci się nie nudziło. O a tu…zobacz…jakie śliczne ubranka dla Paulinki wybraliśmy.
Ubranka były naprawdę cudne.
-Bardzo dziekuję, ale nie trzeba było.
-Oj trzeba, trzeba. W końcu jesteśmy rodziną.
Po tych słowach mama Łukasza pocałowała mnie w czoło. Bardzo mnie to ucieszyło. Czułam się kochana.
-A może Patrycjo było by ci lepiej w prywatnym szpitalu? Wiesz tylko kiedy się zapłaci można się spodziewać właściwej opieki.
-Tu się mną dobrze opiekują.
-No nie wiem. Naprawdę lepiej by było…
W tym momencie mamie Łukasza zadzwoniła komórka.
-Przepraszam was na chwilę.
Moja przyszła teściowa wyszła, a ja zostałam sama z teściem;)
-Przepraszam za moją żonę. Ona zawsze była nadopiekuńcza. A teraz, kiedy ma jeszcze zostać babcią…
-Ależ proszę nie przepraszać. Rozumiem. Pewnie też taka będę w stosunku do Paulinki.
Kiedy rodzice Łukasza już sobie poszli mogłam wreszcie odpocząć. Zaczęłam rozmyślać nad Kariną. Mam nadzieję, że wszystko z nią i z jej dzieckiem będzie dobrze. Zaczęłam czytać książkę, którą przynieśli mi rodzice Łukasza. Początek był niezły. Książka tak mnie wciągnęła, że nie zauważyłam, że ktoś stoi w drzwiach i przygląda mi się.
-Widzę, że naszej drogiej Patrycji dzidzia dała się we znaki. Jak tam mijają wczasy w szpitalu. HAHAHA- zabrzmiał głos pełen ironii i pogardy.
-Majka!! Co ty tu robisz??!! =[
-Przyszłam pogadać. Chciałam Cię przeprosić, że powiedziałam całej szkole o twojej ciąży. Może to było chamskie, ale i tak by się dowiedzieli.
-Ty chcesz mnie przepraszać??!! Co ci się stało??
-Nic. Wiesz, szczerze mówiąc, to byłam zazdrosna. Od początku podobał mi się Tomek i byłam wściekła, że to ciebie wolał. Próbowałam nawet namieszać wam w związku, ale mi nie wyszło. Dzięki tej ciąży nareszcie mogę z nim być.
-Dzięki mnie, bo z nim zerwałam, a nie z powodu ciąży. Przecież powiedział, że może zaopiekować się mną i dzieckiem.
-Kłamał. Chciał cię potem rzucić.
-Ale ja nie mówię o tym waszym zakładzie tylko…
-Ja też nie. Od samego początku miał taki zamiar. Chciał się zemścić, upokorzyć cię. Aha i przepraszam za zakład, ale myślałam, że Tomek uzna to za żart i nie wprowadzi tego planu w życie. W każdym razie skoro jesteś już w tej ciąży to życzę ci szczęścia. Mam nadzieję, że urodzi się zdrowe. Wiesz już, jaka to płeć??
-Dziewczynka.
-Aha.
Tu nastała dość długa chwila milczenia.
-To ja już pójdę. Cześć.
Nie odpowiedziałam. Zszokowała mnie wizyta Majki. Z jednej strony ucieszyła, ale z drugiej… W końcu kiedyś byłyśmy przyjaciółkami, a teraz jak obcy ludzie. To trochę boli.
-Kochanie wszystko w porządku? Widziałam Majkę. Była u ciebie??
-Tak, ale nie martw się mamo. Przyszła mnie przeprosić.
-Przerosić?? Pogodziłyście się??
-Nie, ale nie chcę teraz o tym rozmawiać. Wiesz, niedawno byli u mnie rodzice Łukasza. Zobacz, jakie śliczne ubranka kupili.
-Rzeczywiście.
Mama wyglądała dość marnie. Podkrążone oczy, smutek w oczach i brak makijażu.
-Mamo coś się stało??
-Nie. Wszystko w porządku.
-Przecież widzę. Jestem Twoją córką. Mnie możesz powiedzieć.
-To kłopoty w pracy.
-Nie kłam. Mam przeczucie, że chodzi o Adama.
-Nie. Adam jest kochany. . .<nawet nie wiesz córeczko, że masz całkowitą rację>.
-No cóż, jak chcesz. Ale mówię ci, że przejedziesz się na Adamie.
-Zmieńmy temat.
Mama została do 15.00. Mimo początkowej rozmowy reszta odwiedzin minęła bardzo fajnie. Pogadałyśmy sobie szczerze, tym razem o przyjemnych rzeczach.
O 15.30 przyszła Ana. Łukasz nie mógł. Miał jakieś sprawy do załatwienia. Ale zadzwonił.
Z Aną też było bardzo fajnie. Gadałyśmy o różnych pierdołach. Tego było mi trzeba. Dowiedziałam się, że Ana znalazł sobie jakiegoś Norberta. Właściwie to kręcili ze sobą od dawna, ale Ana nic nie mówiła, bo nie chciała zapeszyć. Nakrzyczałam na nią, że nic mi nie powiedziała. Parą są od wczoraj. Ana jest bardzo szczęśliwa, ale ja nie ufam temu Norbertowi. Ana powiedziała mi także, że Majka chodzi z Tomkiem. Opowiedziałam jej wtedy o odwiedzinach Majki i Anuś była szczerze zdziwiona.
-No nie spodziewałam się tego po niej, ale powiem ci, że zaczęła się znowu do mnie odzywać. Ciekawe, co spowodowało, że zmieniła zdanie??
-Może to, że nie musi już walczyć o Tomka.
-Może.
-Auu. Jak ona kopie.
-No jak każde dziecko chyba.
-Jeśli ja tak kopałam, to współczuje mojej mamie.
Ana posiedziała półtorej godzinki i poszła. Ja zostałam sama z pytaniami,:„co Adam zrobił mamie?” „co spowodowało zmianę Majki?” i wreszcie, „CO BĘDZIE Z KARINĄ??”.
Nazajutrz obudziłam się około 9,30. Fakt zostałam na chwilę obudzona o 6,00, by zmierzyć temperaturę, ale udało mi się jeszcze zasnąć. Odkąd Karina leży na OIOMie jestem w Sali sama. Rozległo się pukanie do drzwi i wszedł młody pielęgniarz przynosząc śniadanie.
-Dzięki-powiedziałam.
-Nie ma za co. W końcu to moja praca.
-Bleee. Nigdy nie lubiłam sałaty.-Powiedziałam patrząc na kanapki jakie mi przyniósł.
-Cóż budżet szpitala jest ograniczony, więc raczej nie doczekasz się kawioru.
-Wcale nie lubię kawioru. Myślałam raczej o jakiejś szynce bądź serze.
-Ale sałata, pomidor i rzodkiewka są zdrowe, a ty musisz się zdrowo odżywiać.
-No w sumie racja.
-A więc smacznego.
-Dzięki:) A tak przy okazji mam na imię Patrycja.
-Krzysiek.
W tej chwili wszedł Łukasz. Spojrzał na Krzyśka ze złością (ale taką lekkąRazz) w oczach. Widać, że był zazdrosny.
-To ja już pójdę. Cześć.
-Cześć. Hola mia amor!!
-Cześć skarbie. Widzę, że wystarczy kilka godzin mojej nieobecności, a ty już podrywasz personel szpitala.
-Co?? Wybacz, ale ja wcale…
-Och nie denerwuj się kotku. Tylko żartowałem.
Łukasz podszedł i pocałował mnie. Od razu podwyższył mi się poziom hormonów szczęścia, w końcu całował cudownie:)
-Jak tam po wizycie moich starszych??
-W porządku. Są bardzo mili.
-Smile
-Wiesz mama była wczoraj u mnie. Wyglądała naprawdę kiepsko.
-Wiem, widziałem ją. Pomogłem jej z zakupami. Sama nie doniosłaby ich do domu.
-Jak to?? Przecież ona na zakupy jeździ samochodem!!
-Użyczyła samochodu Adamowi.
Łukasz wypowiedział słowo „Adam” z ironią w głosie.
-Myślę, że to przez niego jest taka smutna.
-Mnie się też tak wydaje.
Nastała chwila ciszy. Trzymałam Łukasza za ręce i patrzałam w jego oczy. Poczułam, że bardziej niż kiedykolwiek pragnę z nim być. Mówiąc bardziej zrozumiale pragnęłam się z nim kochać. Postanowiłam porozmawiać z nim o tym po wyjściu ze szpitala.
-Co tam u Ciebie koteczku słychać, tak w ogóle??-spytał.
Opowiedziałam mu o Karinie.
-Nie martw się na pewno wszystko będzie dobrze.
-Obyś miał rację.
-Zawsze mam:D
-Jaki skromny:P
Znów nastała chwila ciszy. Łukasz przybliżył się do mnie i zaczęliśmy się całować.
-Tak bardzo Cię kocham. Nie wiem, co bym zrobiła gdyby nie Ty. Tę noc, w której Cię poznałam zapamiętam na całe życie.
-Ja też słonko.
-Cześć córcia. O witaj Łukasz.
-Cześć mamo.
-Dzień dobry pani.
-Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
-Ależ skąd <lepszego momentu na odwiedziny wybrać nie mogłaś:/Sad > Widzę, że dzisiaj jesteś już w lepszym humorze.
-Mhm.
-Co spowodowało tę zmianę??
-Adam!!Very Happy
-Tzn…
-Wprowadza się do nas.
-Chy…
-Zanim cokolwiek powiesz-mam przerwała wyrażanie mojej opinii- wiedz, że wprowadza się do nas ze swoją córką.
-Co???????!!!!! W takim razie ja się przeprowadzam do Łukasza. Widzę, że ten Twój kochanek jego córka są dla Ciebie ważniejsi?!! Jakoś wcześniej cię nie poinformował o tym, że ma córkę.
-Bał się, że go zostawię.
-Taa jasne. Nie widzisz, że on cię wykorzystuje!!!!
-Tylko Tobie się tak wydaję.
-Tak?? To dlaczego wczoraj byłaś w takim humorze??
-Bo kiedy się dowiedziałam o jego córce… Znaczy przez kłopoty w pracy.
-Żal mi ciebie. Naprawdę. Nie mam zamiaru patrzeć jak marnujesz sobie życie. Wybieraj albo on i jego bachor, albo ja.
-Chciałaś powiedzieć albo ty i TWÓJ BACHOR.
-Tego już za dużo. WYNOŚ SIĘ!!! Jak mnie wypiszą ze szpitala to wracam po swoje rzeczy i przeprowadzam się do Łukasza. Auuuaaaaa.
-Córciu, Patuś wszystko w porządku?? -Mój brzuch
Łukasz natychmiast zawołał lekarza osaczyli mnie do okoła ale na szcęscie uratowali mnie i moją córeczkę. Łukasz i mama bardzo się przestraszyli. Mama odrazu mnie przeprosiła i przyjełam jej przeprosiny.
-Ale..mamo ja jak urodzę to przeprowadzam się naprawdę do Łukasza.
-Co?? co ty mówisz??
-Tak mamo...Już zdecydowałam.
-Ale masz dom to czemu tam się chcesz przeprowadzać?
-Bo najpierw mi to proponował Łukasz,a później jego rodzice..i teraz wiem, że chce mieszkać z nim
-Dobrze wasz wybór
-Niech się pani nie martwi zaopiekuję się Pati i Paulinką, a od czasu do czasu będą wpadać moi rodzice i pani
-Dobrze ja was nie będę powstrzymywać to jest wasze życie i wasze dziecko. Pamietajcie tylko o tym,że jesli coś to chętnie przyjmę was pod swój dach
-Ok kocham Cię mamo
Mijały dni dziecko rosło a razem z nim mój apetyt i miłość do Łukasza teraz wiem,że dobrze wybrałam i że człwoiek którego tak kochałam okazał się chamem. Nie będę się denerwować przecież w końcu mam rodzinę. Czas leciał niespostrzeganie, aż nadszedł w końcu ten dzień w którym wszystko się zmieniło urodziłam zdrową pełni życia dziewczynkę. Gdy leżałam ze swoim skarbem przyszedł do nas tatus. Pocałował mnie i nasze dziecko. Położył się koło mnie przytuli i wypowiedział słowa których nie zapomnę do końca życia
-" Teraz jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie ma Ciebie i nasze dziecko. Dziekuje Bogu, że wtedy się poznaliśmy i nie żałuje tamtej nocy"
Byłam szczęsliwa a jednocześnie troche zakłopotana nie wiedziałam jak to będzie gdy wyjde z szpitala,ale Łukasz jak zwykle umiał mnie pocieszyć i wszystkie smutki uciekał.Nasze dziecko rosło a z nim nasza miłość do niego i od nas. Nigdy nie byłam tak szcęśliwa. Teraz mam wspaniałego mężczyznę i nasze dziecko które nas połączyło. Po kilku miesiącach wzieliśmy slub,a z mojego domu wyprowadziliśmy się do naszegomieszkania które użądzaliśmy troszke. Teraz byłam pewna tego co zrobiłam. Nie obwiniałam się czułam się tak jakbym nie musiała się o nic martwić,a Łukasz nieżle się sprawdzał w roli Tatusia


Post został pochwalony 0 razy
Sob 10:00, 03 Cze 2006 Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:    
Odpowiedz do tematu    Forum tajemniczeopowiadania Strona Główna » Jedna noc zmienia wszystko Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do: 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Design by Freestyle XL / Music Lyrics.
Regulamin